Rodzina Jakoba Barucha Vogelhuta
Przodkowie Jakoba Barucha Vogelhuta (ur. w 1889) mieszkali w Brzesku od wielu pokoleń; nagrobki jego babci Beili Malki Grun z domu Tellerman (1825-1909), dziadka Zachariasza Vogelhuta (1828-1913) i zmarłego w 1873 roku pradziadka Mojżesza Dawida Vogelhuta nadal można zobaczyć na cmentarzu żydowskim w Brzesku.

Odeszła jej dusza 25 adar (5)669 [17 marca 1909]. Niech jej dusza zostanie związana w węźle życia
Tu jest pochowana
Kobieta cnotliwa, zmarła w swej starości
W wieku 84 lat wróciła do swej ziemi
Pani Beila Malka, córka pana Awrahama z rodu lewitów
Żona pana Jechezkiela Grin (Grun) błogosławionej pamięci.
(Odczytanie hebrajskiej inskrypcji i jej tłumaczenie autorstwa Jolanty Kruszniewskiej).

Tu pochowany
Mąż zmarł … Pan i mistrz Zacharia
Syn pana i mistrza Mosze Dawida Vogelhuta
Odszedł do swej ziemi w wieku 85 lat,
21 cheszwan roku 674
Wedle skróconej rachuby [21 listopada 1913]. Niech jego dusza będzie związana w węźle życia
(Odczytanie hebrajskiej inskrypcji i jej tłumaczenie autorstwa Jolanty Kruszniewskiej).

Tu pochowany
Mąż
kroczący droga prawości
Mosze
Dawid
Vogelhut
Syn
Pana Zacharii
Zmarł
22 aw (5)633 [15 sierpnia 1873]
Niech
jego dusza zostanie związana w węźle życia
(Odczytanie hebrajskiej inskrypcji i jej tłumaczenie autorstwa Anny Brzyskiej)
Jakob Baruch Vogelhut pochodził z bardzo licznej rodziny: miał 13 rodzeństwa. Ożenił się z Altą Gitel Heller (ur. w 1892), przodkowie której również mieszkali w Brzesku i najbliższych okolicach jeszcze w XVIII wieku. Małżonkom urodziło się 8 dzieci, 7 starszych uczęszczało do szkoły powszechnej w Brzesku. Przetrwały arkusze ocen całej siódemki rodzeństwa: Estery (ur. w 1908), Wigdora (1912), Zachariasza (1914), Pessli (1916), Beili Malki (1918), Symy (1919) i Chaskla (1923). Wigdor i Zachariasz, jak wszyscy żydowscy chłopcy, do lat 13 uczyli się również w chederze.

Ojciec rodziny, Jakob Baruch Vogelhut, był kupcem, prowadził w Brzesku sklep nabiału, jaj i drobiu; w latach 1922-1930 płacił z tego tytułu podatki. W 1922 roku uzyskał certyfikat przynależności do gminy miejskiej Brzesko, który stanowił podstawę do określenia obywatelstwa polskiego.

Na początku lat 1930. rodzina przeprowadziła się do Krakowa, rodzice razem z dziećmi zamieszkali na ul. Wodnej, w domu Nr 9.

Starszy syn Wigdor Vogelhut ożenił się z Marjem Brandys, prowadził sklep razem z ojcem. Brat Zachariasz był krawcem, trzy siostry pracowały w fabryce czekolady.

W sierpniu 1939 roku Wigdor został zmobilizowany do wojska, był kawalerzystą. Kiedy w listopadzie udało mu się wrócić do Krakowa, nie został w domu nikogo z rodziny. Sąsiad powiedział, że wszyscy wyjechali do Lwowa albo Stryja. Wigdor postanowił szukać swoich bliskich. Znajomy dał mu cywilne ubranie i 25 złotych, po czym Wigdor wyjechał pociągiem z Krakowa. Wysiadł w Sanoku, stamtąd szedł pieszo. 24 listopada 1939 roku przekroczył granicę w okolicach Leska i znalazł się na terytorium okupowanym przez ZSRR. Kiedy poprosił o nocleg, dostał odpowiedź, że nie może znajdować się na terytorium ZSRR bez pozwolenia i że może dostać takie pozwolenie w biurze NKWD. Więc zgłosił się do NKWD i został aresztowany za nielegalne przekroczenie granicy. Przez 8 dni był w areszcie w Lesku, stamtąd przewieziono go do miasta Sambor. 2 lipca 1940 roku został skazany na 5 lat pozbawienia wolności; był skierowany do obozu pracy w republice Komi.

W tym czasie cała jego rodzina – rodzice, rodzeństwo i żona – przebywali w Stanisławowie. 5 lipca 1940 roku żona Wigdora, Marjem Vogelhut z domu Brandys, napisała list do oddziału NKWD w Kijowie mając nadzieje odnaleźć męża. Najprawdopodobniej, ktoś jej pomógł, bo list jest napisany w języku ukraińskim.


„Do biura NKWD w Kijowie
Po otrzymaniu informacji, że mój mąż, Wigdor Vogelhut, syn Jakoba, urodzony w 1912 roku, przebywa w więzieniu w Połtawie, ja, jego żona Marjem Brandys Vogelhut, zwracam się do Państwa z wielką prośbą o informację, gdzie obecnie przebywa mój mąż i czy jego zdrowie jest w porządku. Oto, co wiem o jego sprawie. Gry wybuchła wojna, mój mąż został powołany do wojska, i został schwytany przez Niemców. Po krótkim czasie powiedziano mu, że jest wolny i wrócił do swojej rodziny do Sosnowca. Jednak nikogo nie było w domu, ponieważ wszyscy jego krewni wyjechali już do Stanisławowa na Ukrainę. Dowiedział się o tym, choć nie od członka rodziny. Gdy był na granicy, został aresztowany i uwięziony w Samborze. Przebywał tam od 1 grudnia 1939 do 26 marca 1940 roku; później został przeniesiony do Połtawy. Od czasu przekroczenia granicy byłam bardzo słaba, ponieważ dostałam silnego zapalenia piersi. I nie mam od niego żadnych wieści od czasu jego wyjazdu. Zwracam się do Państwa z wielką prośbą o zbadanie tej sprawy, aby pomóc mi, samotnej i nieszczęśliwej żonie. Jestem głęboko wdzięczna za Państwa pracę.
Marjem Vogelhut
Stanisławów ul. Graniczna 16
Nigdy nie dostała odpowiedzi. Wigdor znajdował się w tym czasie w obozie pracy. We wrześniu 1941 roku został objęty amnestią; zgodnie z poświadczeniem administracji obozu pracy, został skierowany do miasta Andiżan w Uzbekistanie, gdzie miał zamieszkać. Najprawdopodobniej, później wydostał się ze Związku Radzieckiego razem z armią Andersa; trafił do Palestyny
Większość powyższych danych pochodzi z teczki Wigdora Vogelhuta w archiwach NKWD, która nie tak dawno została udostępniona przez stronę geshergalicia. Ponad 70 stron różnych materiałów dotyczących Wigdora Vogelhuta i jego bliskich.
Spędziłam kilka dni szukając śladów tej rodziny.
Żona Wigdora najprawdopodobniej pochodziła z Sosnowca – to dlatego w jej liście do NKWD pojawia się nazwa tego miasta. Jeżeli faktycznie tak było, to Marjem Vogelhut urodziła się 2 stycznia 1918 roku w Sosnowcu, była córką Hendla Brandysa i Chaji z domu Frajman. Miała czworo rodzeństwa; jej rodzice, brat i siostra zostali zamordowani w latach Zagłady. Ocalały brat Jakob w 1955 roku złożył w Jad Waszem świadectwo o śmierci Marjem, w tym świadectwie figuruje pod panieńskim nazwiskiem.


Dwójka z rodzeństwa Vogelhut, siostra Syma i brat Zachariasz razem z 3 dzieci, zostali zamordowani w getcie w Stanisławowie. Rodzicom i trzem siostrom udało się przeżyć wojnę. We wrześniu 1946 roku mieszkali w Krakowie na ul. Przemyskiej. Jedna z sióstr napisała wtedy w karcie rejestracyjnej, że brat Wigdor mieszka w Palestynie.


Brat Chaskel również przeżył, po wojnie mieszkał w Łodzi. Emigrował do Izraela w 1956 roku, miał 3 synów.
Z czasem wszyscy ocaleni członkowie rodziny Vogelhut wyemigrowali do Palestyny. Rodzice niedługo cieszyli się życiem w nowym państwie. Alta Gitel Vogelhut zmarła w styczniu 1950 roku, jej mąż Jakob Baruch zmarł w grudniu 1959 roku, są pochowani obok siebie na cmentarzu w Hajfie.


Wigdor w Izraelu zmienił nazwisko, a właściwie go przetłumaczył: był Vogelhut, stał צפורי, i jedno, i drugie oznacza „ptak”. Ożenił się ponownie. Miał dzieci i wnuki. Zmarł w 1978 roku, został pochowany w Haderze obok swojej drugiej żony, znacznie od niego młodszej Cyli.

W latach Zagłady zostały zamordowane co najmniej 20 osób z rodziny Vogelhut. O losie wielu innych najprawdopodobniej nigdy się nie dowiemy..
© Anna Brzyska, 2026