04.02.2024 | Redaktor

Rodzina brzeskiego dajana Menasche Kapela

Patriarcha rodziny Kapel/Kapler (to nazwisko najpierw zapisywano jako Kapel, ale później zmieniono na Kapler) Menasche urodził się w Brzesku 3 czerwca 1866 roku jako syn Herscha i Perel Kapelów.

Akt urodzenia Menasche Kapela, syna Herscha i Perly, ur. w Brzesku 3 czerwca 1866 roku (wpis #32).

Pochodził ze zwykłej – nie rabinackiej – rodziny, a jednak został dajanem – sędzią rabinicznym, co było bardzo rzadkie. Niestety nie mam jego zdjęć, ale w brzeskiej księdze Yizkor (Księdze Pamięci spisanej po wojnie przez ocalałych brzeskich Żydów) można znaleźć o nim bardzo wzruszające wspomnienia.

Menasche Kapel ożenił się z Chaną Schindler,  w latach 1888-1906 urodziło im się 9 dzieci, z których pięcioro zmarło w wieku niemowlęcym.  Rodziny Kapel i Schindler mieszkali w Brzesku co najmniej od kilku pokoleń. Na brzeskim cmentarzu żydowskim przetrwał nagrobek matki Chany Kapel z domu Schindler, Chawy Sary Schindler (1828-1887).

Macewa Chawy Sary Schindler na cmentarzu żydowskim w Brzesku

Tu jest pochowana

Kobieta czysta i bogobojna

Poważana, skromna i prawa

Niech w bramach chwalone będą jej czyny

Pani Chawa Sara, córka pana Aharona

Mosze Meszela, zmarła 5 aw

5646 [26 lipca 1887]. Niech jej dusza zostanie związana w węzeł życia

Chana Kapel z domu Schindler zmarła na „suchoty płuc” w wieku zaledwie 41 lat, i Menasche Kapel ponownie się ożenił. Razem z drugą żoną Paschą Bieną Leimsieder mieli 11 dzieci, z których dwoje zmarło w wieku kilku miesięcy. Wydawało by się, że ten człowiek stworzył tak wielką rodzinę. Jednak żaden z 13 dorosłych dzieci Menasche Kapela nie przeżył wojny. Syn Chiel Ascher zginął w Niemczech w 1935 roku w wypadku, pozostałe 12 dzieci zostały zamordowane w latach Holokaustu.

Ale zanim dojdziemy do czasów II wojny światowej, chciałabym zacytować kilka fragmentów świadectwa Tuwie Mingelgruna (brzeska księga Yizkor, strony 229-238, tłumaczenie na angielski autorstwa Libby Raichman dla JewishGen).

Tuwia Mingelgrun, autor wspomnień o Menasche Kapelu. Zdjęcie z brzeskiej księgi Yizkor https://archive.org/details/MemorialBookOfBriegel-BrzeskoAndVicinitySeferYizkorShelKehilatBriegel-BrzeskoVe-ha-seviva

„Mieszkaliśmy razem z reb Menashele w jednym domu, nasze drzwi naprzeciwko jego. Kiedy nie było zbyt zimno, reb Menaschele w szabat otwierał drzwi swojego domu, aby usłyszeć hymny szabatowe, które płynęły z naszego mieszkania…

Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek widział go bez książki w dłoni. Wydawało mi się, że nawet idąc, recytował Misznę. Był jednym z talmudystów w naszym miasteczku, uchodził za najinteligentniejszego. Był mędrcem, który sam zdobył wiedzę, nie pochodził z rabinackiego rodu. To było rzadkie w tamtych latach w Galicji, gdzie bardziej liczyły się zasługi rodu. Reb Menaszele nie nosił stroju rabinów, ubierał się raczej jak jeden z mieszkańców miasteczka. Nie był w żaden sposób wyniosły – wręcz przeciwnie, przy całej swojej inteligencji, mądrości i wiedzy, zawsze wiedział, jak zwrócić się do otaczającej go młodzieży. Nie zawsze przestrzegaliśmy tradycji. Ale reb Menaschele z dobrocią i pedagogiczną mądrością trafiał prosto do naszych serc i naszego poziomu zrozumienia. Szanowaliśmy go i uważaliśmy aby w jego obecności nie zrobić najmniejszej rzeczy, która mogłaby urazić, nie daj Boże, jego uczucia religijne…

Reb Menaschele był mędrcem nie tylko w oczach rabinów, którzy znali i cenili jego wiedzę i mądrość, ale także w oczach zwykłych ludzi. Również Polacy uważali go za mędrca…

Co roku do reb Menaszele przed nadejściem zimy dostarczano wóz z węglem i ziemniakami, prezent od barona Goetza z Okocimia, właściciela największego w Polsce browaru. I co roku opowiadano tą historię: było to jeszcze za czasów ojca tego barona, który był uwikłany w trudną sprawę prawną. Gdy ja przegrał, pozostało mu jedynie złożenie apelacji przed Sądem Najwyższym w Warszawie. Wszyscy radcy prawni uznali, że nie ma szans na wygranie lub jakiekolwiek złagodzenie sytuacji. Wtedy jeden z prawników, Żyd, poradził, aby baron zwrócili się do reb Menaszele. Wszystkie dokumenty zostały przetłumaczone na język jidysz i wkrótce reb Menashele przedstawił swoją opinię i rady na piśmie. Kiedy sędziom przedstawiono interpretację wydarzeń dokonaną przez reb Menaszele, tego samego dnia uznali apelację. Baron Goetz zwyciężył pod każdym względem. Widziałem na własne oczy węgiel i ziemniaki, które do reb Menaszele przywożono od barona Goetza rok po roku, w tym samym czasie…

Baron Jan Albin Goetz Okocimski (1864-1931), portret autorstwa Jana Malczewskiego, 1916. Zgodnie ze świadectwem Tuvie Mingelgruna, to właśnie baronowi Goetzu Menasche Kapel pomógł wygrać skomplikowaną sprawę w sądzie.

Wspomnę o innej wyjątkowej sytuacji. W szabat, w pośrednich dniach święta Sukkot, siedzieliśmy z reb Menashele w kuczce. Zgodnie ze swoim zwyczajem cytował słowa z najróżniejszych wersetów i powiedzeń z Biblii i Talmudu i wyjaśniał je tak, aby wszyscy obecni mogli je zrozumieć. Między innymi wspomniał fragment Prawa, który czyta się w szabat, w pośrednie dni Sukkot, a mój ojciec westchnął ciężko i powiedział: „Moja żmudna praca nie zostawia mi czasu ani energii na studiowanie Tory zgodnie z przykazaniami”. Reb Menashele odpowiedział mu tymi słowami: „Czy nie wystarczy ci reb Chaimie, że nie jesteś wśród pasożytów, że żyjesz i w pocie czoła utrzymujesz rodzinę żydowską? Czy myślisz, że wszyscy, którzy biegną do łaźni rytualnej, aby się zanurzyć, wypełniają wszystkie przykazania, przewyższają ciebie? Popełniasz duży błąd; bo każdego dnia spełniasz przykazania dzięki pracy swoich rąk. Będziesz spożywał owoce swojej pracy i będzie to dla ciebie dobre teraz i w przyszłym świecie. Ludzie, którzy się trudzą, są godni wszystkiego co najważniejsze. A czego chcieć więcej, reb Chaim?”

Menasche Kapel zmarł w Brzesku 10 grudnia 1935 roku, jako przyczynę śmierci w jego akcie zgonu podano „ropne zapalenie oskrzelowe płuc”. Niestety, macewa Menasche Kapela nie przetrwała na brzeskim cmentarzu. Wiem tylko, że mieszkał na ul. Mateiki #218. Ale możemy z wdzięcznością pamiętać o tym mądrym człowieku.

Akt zgonu Menasche Kapela, asesora rabinackiego w Brzesku, zmarłego 10 grudnia 1935 roku w wieku 69 lat, 6 miesięcy i 7 dni i pochowanego na brzeskim cmentarzu żydowskim następnego dnia.

Jak już wspominałam, Menasche Kapel najpierw ożenił się z Chaną Schindler, a po jej przedwczesnej śmierci – z Pascha Bieną Leimsieder. Z 9 dzieci urodzonych w pierwszym małżeństwie pięcioro zmarło w wieku niemowlęcym.  Oto co udało się ustalić o losie pozostałych dzieci:

Najstarsza córka Menasche, urodzona w 1888 roku Perla Kapel wyszła za mąż za również pochodzącego z Brzeska Gecla Gunziga/Abuscha, urodziło im się czworo dzieci: Golda (1918), Juda Schabse (1920), Kalman (1921) i Szyje (1925). Przed wojną ta rodzina przeprowadziła się z Brzeska do Krakowa. W 1940 roku mieszkali pod adresem ul. Wąska, 12. Razem z nimi mieszkał wtedy również młodszy brat Perly Menachem Aron Kapel (ur. w 1895). Na początku 1941 roku wszyscy zostali skierowani do wysiedlenia z Krakowa do Brzeska. Najprawdopodobniej, wrócili do swojego rodzinnego miasta i – tak jak większość brzeskich Żydów – zostali wywiezieni do Bełżca i tam zamordowani. Pozostały tylko zdjęcia przechowywane w archiwum centralnej biblioteki judaistycznej (https://cbj.jhi.pl/):

Gecel Gunzig (1884-1942).
Perla Gunzig z domu Kapel (1888-1942)
Ankieta wypełniona przez rodzinę Gunzig w Krakowie w 1940 roku, zdjęcie ze strony https://www.ushmm.org/online/
Golda Gunzig (1918-1942)
Juda Schabse Gunzig (1920-1942)
Kalman Gunzig (1921-1942)
Szyja Gunzig (1925-1942)
Menachem Aron Kapel (1895-1942)

Kolejny syn Menasche i Chany, Chiel Aszer Kapel (1898-1935) wyemigrował z Polski do Niemiec, tam ożenił się z Żydówką o brzeskich korzeniach. Chociaż dwoje dzieci Chiela Aszera, syn Martin i córka Elfriede, urodziły się w Lipsku, nadal mieli polskie obywatelstwo. Po śmierci ojca w 1935 roku rodzina pozostała w Niemczech, jednak w październiku 1938 roku dzieci razem z matką deportowano do Polski. Przez jakiś czas mieszkali u krewnych, rodziny Gecla i Perly Gunzig w Krakowie. Pan Martin Kapel, który miał wtedy zaledwie 8 lat, wspominał, że to była bardzo religijna i raczej biedna rodzina; razem chodzili na szabatowe nabożeństwa do chasydzkiego sztibla:

„To była duża rodzina, byli bardzo serdeczni, nigdy się nie kłócili. Będąc w Krakowie, po raz pierwszy zamieszkałem w domu chasydzkim. Ich podejście do życia było zupełnie inne od tego, co widziałem w Niemczech. Religia była dla nich bardzo, bardzo ważna. W rodzinach chasydzkich często tylko jeden członek rodziny zarabiał na życie, a pozostali poświęcali swoje życie studiowaniu świętych ksiąg i praktykom religijnym. A to oznaczało, że żyli w narzuconym sobie ubóstwie. Nie byli zainteresowani bogactwem, zarabianiem dużych pieniędzy. Musieli zarobić określoną sumę, żeby żyć, ale dla nich najważniejsza była religia… To był cel ich życia – żyć zgodnie z żydowskim prawem. W dużym mieście, w Krakowie, oznaczało to, że choć żyli w biedzie w porównaniu z innymi społecznościami, to jednak nie było tak biednie jak w Brzesku….” (Nagranie wspomnień Martina Kapela, 25 stycznia 2022 roku)

Po kilku miesiącach Martin Kapel z siostrą i matką musieli przeprowadzić się do Brzeska. Dzieci przeżyli dzięki temu, że matce udało się umieścić je w jednym z tak zwanych „kindertransportów” – w sierpniu 1939 roku Martin Kapel i jego siostra Elfriede wyjechali do Anglii. Przeżyli wojnę w rodzinie zastępczej. Najprawdopodobniej byli jedynymi ocalałymi potomkami brzeskiego dajana Menasche Kapela.

Urodzony 6 czerwca 1930 roku Martin Kapel był zarejestrowany w żydowskiej wspólnocie Lipska. Na tej karcie przechowywanej w archiwum Arolsen widnieją wpisy: miał polskie obywatelstwo; w 1938 roku został deportowany do Polski; w lipcu 1938 roku wywieziony do Anglii. Jest tu jeden błąd – Martin razem z młodszą siostrą dostali się do Anglii w sierpniu 1939 roku. Zdjęcie z bazy danych Arolsen, https://collections.arolsen-archives.org/en/

Pan Martin Kapel nadal żyje a jego świadectwo zostało spisane.

Może przytoczę fragment jego wspomnień dotyczący Brzeska:

„Brzesko było w tamtych czasach maleńkim miasteczkiem. Zobaczyłem tam styl życia zupełnie inny niż w Krakowie. W Krakowie moi krewni mieli mieszkanie w kamienicy. Tutaj rodzina mieszkała w drewnianej chacie, byli chasydami. Wujek Szulim był dajanem – sędzią w gminie żydowskiej. Oznaczało to, że od czasu do czasu musiał rozstrzygać spory powstałe między pojedynczymi osobami albo rodzinami. Ale dajan miał też inne funkcje. Kiedy Żydzi jedzą mięso, musi ono pochodzić od pewnych zwierząt, zwierzę musi być ubite w określony sposób, a potem mięso musi być odpowiednio przygotowane. Ale zdarza się, że gdy mięso jest przygotowywane, zauważa się na nim skazę. I czasami tego wystarczy, aby ten kawałek mięsa już nie był koszerny, a innym razem nie. Tak więc co jakiś czas rano odwiedzał nas ktoś z innej części wioski, zwykle młoda dziewczyna, która została wysłana przez matkę, aby zanieść ten kawałek mięsa ze skazą do dajana, który miał rozstrzygnąć, czy ono jest koszerne.

Reszta rodziny, poza obowiązkami domowymi, całkowicie poświęcała swoje życie nauce i praktykom religijnym. A mój wujek dajan wstawał bardzo wcześnie rano, około czwartej lub piątej i spędzał kilka godzin na studiowaniu Talmudu, zanim zaczął swoją pracę…”

Martin Kapel. Zdjęcie ze strony
https://holocaustlearning.org.uk/stories/martin-kapel/

„Kiedy zamieszkaliśmy w Brzesku u wujka Szulima, w domu odbywały się zwykłe, codzienne modlitwy, natomiast na modlitwy szabatowe udawaliśmy się do chasydzkiego sztibla. Wujek Szulim pomagał mi w studiowaniu Tory. Myślę, że gdyby nie Holokaust, pewnie zostalibyśmy w Polsce i takiego życia bym chciał. Czy byłbym do tego zdolny, to już inna kwestia.

Chasydzki sztibl  na ul. Berka Joselewicza w Brzesku, 1929. Zdjęcie autorstwa Schaje Weissa.

Mieszkaliśmy dość blisko pola. Gdy pogoda dopisywała, wychodziliśmy z kocem i jedzeniem. Siedzieliśmy tam, rozmawialiśmy i coś jedliśmy. Byli tylko młodsi członkowie rodziny. Najmłodsza z ciotek [Rebeka] była ode mnie tylko o 4 lata starsza, a potem był wujek, który miał 17 lat [Jeruchim] i drugi, który miał 18 lat [Leibisch], czasem dołączali się do nas. Rozmawialiśmy, siedzieliśmy i cieszyliśmy się słońcem.

Nie pamiętam żadnej rodziny wujka Szulima. Ale jego młodszy brat Mojsze ożenił się, kiedy byliśmy w Polsce. Urodziło im się dziecko, ale nie mieszkali w Brzesku.

Później powiedziano mamie, że nikt z rodziny nie przeżył. Babcia mojej matki zmarła przed wymordowaniem brzeskich Żydów, ale już po najeździe niemieckim, miała ponad 90 lat (wdowa Rudla Guntzig, córka Mendla i Blumy Guntzigów z Brzeska, zmarła w Brzesku 11 stycznia 1940 r. w wieku 93 lat – A.B.). A cała reszta rodziny została zamordowana przez nazistów.” (Nagranie wspomnień Martina Kapela, 25 stycznia 2022 roku)

Może warto dodać, że na brzeskim cmentarzu przetrwały 2 nagrobki przodków Martina Kapela ze strony matki: pradziadka Josefa Guntziga (1850, Kraków – 1928, Brzesko) i pra-pradziadka Menachema Mendela Abuscha (1816, Brzesko – 1890, Brzesko):

Macewa Josefa Gunziga

Tu jest pochowany
Pan Józef Gunzig
Syn pana Eliakima Getzela
Odeszła jego dusza 24 cheszwan (5)689 [7 listopada 1928]
Mąż sędziwy, podeszły w latach, służył
Panu do końca swego życia. Niech jego dusza zostanie związana w węzeł życia.

Odczytanie i tłumaczenie inskrypcji autorstwa Jolanty Kruszniewskiej)

Macewa Menachema Mendla Abuscha

Tu jest pochowany
Mąż zacny i prawy, podążający ścieżką prawych,
Bogobojny i unikający złego, nasz nauczyciel, pan
Menachem Mendel syn pana Jeszaji
Abrahama Abusza, odeszła jego dusza 21
Kislew (5)651 roku, niech jego dusza zostanie związana w węzeł życia

Odczytanie i tłumaczenie inskrypcji autorstwa Jolanty Kruszniewskiej)

Najmłodsze dziecko Menasche i Chany Kapelów, urodzona w 1901 roku córka Bruche Kapel, w 1933 roku wyszła za mąż za pochodzącego z Tarnowa Arona Salamona Spielmana. Została zamordowana w latach wojny.

Po śmierci pierwszej żony Chany z domu Schindler Menasche Kapel ożenił się ponownie, tym razem z młodszą o 19 lat Peschą Biną Leimsieder. Małżonkowie mieli 11 dzieci urodzonych w latach 1908-1926, z których dwoje zmarło w wieku kilku miesięcy. Pozostałe 9 dzieci stały się ofiarami Holokaustu:

Salomon (Szulim), urodzony 28 marca 1909 roku.  Był bardzo oddanym chasydem. To właśnie Salomon został brzeskim dajanem  (sędzią rabinicznym) po śmierci ojca w 1935 roku; wspomina o tym w brzeskiej księdze Yizkor Chaim Teller. I to u niego mieszkali przez kilka miesięcy Martin i Elfriede  Kapelowie zanim matce udało się umieścić je w kinderstransporcie. Szulim został zamordowany w 1942 roku

Isaak Majer, urodzony 17 września 1910 roku. Ożenił się w Brzesku z Laje Kling (ur. w 1918), córką Abrahama Leiba Klinga i Racheli Springer. Obydwoje zostali zamordowani w 1942 roku

Isaak Majer Kapel/Kapler, zdjęcie z archiwum Jad Waszem
Hela (Laja) Kapler z domu Kling, zdjęcie z archiwum Jad Waszem

Mojżesz Josef, urodzony 21 stycznia 1912 roku. Przez wiele lat studiował Torę i inne księgi razem ze starszym bratem Salomonem pod kierownictwem dajana Chaima Teitelbauma. Ożenił się w 1938 roku, miał dziecko, zamordowany

Dawid, urodzony 23 maja 1914 roku, zamordowany

Rywa Rosa, urodzona 24 września 1915 roku, zamordowana

Abraham Jakob, urodzony 17 kutego 1917 roku, zamordowany

Leibisch, urodzony 1 stycznia 1920 roku, zamordowany

Jeruchim, urodzony 19 marca 1921 roku, zamordowany

Rebeka, urodzona 22 stycznia 1926 roku, zamordowana

Dane o śmierci dzieci Menasche Kapela pochodzą ze świadectw  Martina Kapela, Rachel Kigel – siostrzenicy Lei Kapler z domu Kling i dwóch ocalałych brzeskich Żydów, Davida Flanka i Yitzhaka Tidora.

Druga żona Menasche Kapela, 4 dzieci z pierwszego małżeństwa i 9 dzieci z drugiego małżeństwa zostali zamordowani, najprawdopodobniej w Brzesku i Bełżcu. Tylko pomyślcie: z tak wielkiej rodziny przeżyli tylko dwoje wnuków Menasche dlatego, że wyjechali z Polski w 1939 roku. A jedynym materialnym śladem istnienia tej rodziny są kilka zdjęć i 3 macewy ich przodków na brzeskim cmentarzu.

Niech będzie błogosławiona pamięć wszystkich ofiar Holokaustu.

© Anna Brzyska, 2024