Efroim Jakob Beidner urodził się w Brzesku 28 stycznia 1867 roku, był „prywatnym nauczycielem hebrajskim” (tak jego zawód określono w aktach urodzenia jego dzieci). Beidnerowie mieszkali w Brzesku od wielu pokoleń; nagrobki ojca Efroima Jakoba, Josefa Beidnera (1844-1889), i jego babci, Keili Beidner (1809-1878), nadal można zobaczyć na cmentarzu żydowskim w Brzesku.

Tu jest pogrzebany
Zapłacz, że oni straceni, ale nie
Zapomnieni….
……….. wspaniały
….
…. Nasz nauczyciel Josef
Jehuda Leib, syn pana Dawida. Odszedł 20
Szwat (5)649 [21 stycznia 1889]. Niech jego dusza będzie związana w węźle życia.

Tu jest pochowana
Świadkiem ten kopiec i świadkiem ta macewa (Rdz. 31, 52)
Dla zachowania imienia kobiety dzielnej,
Poważanej, skromnej, czyniącej dobro
Przez wszystkie swe dni. Pani Keila, córka pana Pinchasa,
Odeszła w dobrej sławie 23 szwat (5)638 [27 stycznia 1878]
Niech jej dusza będzie związana w węźle życia
Efroim Jakob Beidner ożenił się z Niche Gittel Landau, przodkowie której również mieszkali w Brzesku co najmniej od końca XVIII wieku. Niche Gittel urodziła się 22 marca 1878 roku, była córką Feiwla Landau (1830-1890) i Scheindli Jochwety z domu Goldstein. Nagrobki Feiwla Landau i rodziców jego żony, Kopela Goldsteina (1813-1892) i Chany Dwojry Goldstein (1829-1895), też przetrwały na cmentarzu żydowskim w Brzesku.

Tu jest pogrzebany
Podnieśmy gorzki lament i zapłaczmy nad śmiercią
Wielkiego i cennego człowieka*, wybitnego
W Torze, bogobojności i sprawiedliwości, pana
Jehoszui Jecheskiela Feiwela, syna pana Mosze
Dawida z pokolenia lewitów. Został zabrany do swego ludu (zmarł) 11
Ijar (5)650 [30 kwietnia 1890]. Niech jego dusza będzie związana w węźle życia.

Tu pochowany
Mąż zacny i prawy pan Abraham Jakow Kopel
Syn pana Josefa Mordechaja, odszedł 22 szwat 652 roku wedle małej rachuby [20 lutego 1892]
Żałoba i lament niech zostaną wzniesione, w goryczy nasze dusze wzdychają.
Wielka znamienitość została utracona, mąż w świętości wspaniały
Studiował Torę nocami niczym dniami (Moed Katan 25b, 3) i wyszedł z ziemi ku niebiosom
Klejnot Tory i świadectwo jego świętości znane w Judzie
W modlitwie osiągnął izolację [duchową] Zszedł do grobu i został ukołysany
Och, biada! Nad dniem gniewu, gdy chluba nasza do grobu zabrana została
Na zawsze rozbłyśnie pośród gwiazd. Niech jego dusza zostanie związana w węźle życia.

Korona dobrego imienia
Tu pochowana
Kobieta poważana, droga, w spełnianiu przykazań
Pana była sumienna i w swojej pracy
Zwinna, swoich synów wychowała do Tory
W swych uczynkach Debora, żona
Lappidotha [por. Sdz. 4,4] była prawa. Pani Chana
Dwora, córka naszego pana, nauczyciela Abrahama, błogosławionej pamięci
Odeszła jej dusza 8 pocieszyciela Av (5)655 [29 lipca 1895]. Niech jej dusza zostanie związana w węzeł życia.
Odczytanie i tłumaczenie wszystkich pięciu inskrypcji autorstwa Jolanty Kruszniewskiej
Małżonkowie Efroim Jakob Beidner i Niche Gittel z domu Landau mieli 10 dzieci, z których dwoje zmarło w wieku niemowlęcym. Tylko córki uczęszczały do szkoły powszechnej: ojciec, będąc bardzo religijnym człowiekiem, uważał, że synowie nie powinni chodzić do szkoły publicznej. Chłopcy uczyli się w chederze i z prywatnym nauczycielem w domu (podczas tych zajęć uczyli się również polskiego), a później kontynuowali naukę w jesziwie w Krakowie.
Efroim Jakob Beidner zmarł w 1938 roku. Jego żona Niche Gittel została zamordowana w Auschwitz we wrześniu 1943 roku.

A oto co spotkało dzieci tego małżeństwa:
Scheindel Jochwet (1897), w 1924 roku urodziła córkę Ryfkę Henę, która do 1934 roku uczęszczała do szkoły powszechnej w Brzesku; później rodzina przeprowadziła się do Krakowa. I matka, i córka zostały zamordowane.

Keile Hudes (1900), w latach 1906-1913 uczęszczała do szkoły powszechnej w Brzesku w latach 1906-1913; w 1926 roku wyszła za mąż za Dawida Gellera z Myślenic, w 1930 roku w Brzesku urodził im się syn Mojżesz Chaskel. Wszyscy zamordowani.

Chane Rachel (1903), w latach 1909-1916 uczęszczała do szkoły powszechnej w Brzesku; w 1940 roku w Brzesku wyszła za mąż za Matiasa Beidnera z Niepołomic. Zamordowana.
Josef Chaskel (1906), ożenił się z Miriam Rosenfeld, mieszkał w Krakowie na ul. Kalwaryjskiej, podczas wojny był w Brzesku. Zamordowany w Bełżcu
Dawid Chaim (1910), ożenił się z Malką (Amalią) Stern z Wadowic, mieli dwie córki, Reizel (1938) i Henę (1939). Podczas wojny byli w getcie w Krakowie, później w Bochni. Wszyscy zamordowani w Auschwitz.
Eidel (1913), zmarła w wieku 1 roku
Aron Pinkas (1917), ożenił się w Krakowie w 1940 roku z Sarą Ryfką Weinberger z Dukli; po kilku miesiącach wyjechali do Brzeska, gdzie w 1941 roku urodził się ich syn Efroim Jakob. Tuż przed likwidacją brzeskiego getta uciekli do Bochni. Aronowi Pinkasowi – jako jedynemu z tej dużej rodziny – udało się przeżyć wojnę. Jego żona i synek zostali zamordowani w Auschwitz. Po wojnie Aron Pinkas założył drugą rodzinę, wyemigrował do USA, doczekał się dzieci i wnuków.

Dwojra Feigel (1919), uczęszczała do szkoły powszechnej w Brzesku w latach 1926-1929; zamordowana
Moses Abraham (1920), również przed wojną przeprowadził się z Brzeska do Krakowa. Został zamordowany w Auschwitz 18 lipca 1942 roku.

W 1995 roku zostało nagrane świadectwo jedynego ocalałego z tej rodziny, Arona Pinkasa Beidnera, który po wojnie wyemigrował do USA (12 listopada 1995, USC Shoah Foundation). Chciałabym teraz oddać mu głos, cytując kilka fragmentów tego świadectwa:

„Urodziłem się w bardzo religijnej rodzinie. Mój ojciec był rabinem, nauczał w jesziwie dla zaawansowanych uczniów, Efraim Beidner. Moją matką była Gitel Landau. Miałem cztery siostry i trzech braci. W Brzesku uczęszczałem do chederu. Ojciec nie posyłał synów do szkoły publicznej, ponieważ w szkołach w Polsce odbywały się modlitwy katolickie, nie wolno było nosić jarmułek. Uczył mnie prywatny nauczyciel. W szkole powszechnej w Brzesku uczyły się tylko siostry. Po mojej bar micwie wysłano mnie na naukę do krakowskiej jesziwy. Później rodzina przeprowadziła się do Krakowa i mieszkaliśmy tam do wojny. Zdobyłem zawód – nauczyłem się oprawiać książki, ożeniłem się z Sara Ryfką Weinberger…
W 1940 roku wróciliśmy do Brzeska, w 1941 roku żona urodziła dziecko. Stawało się coraz trudniej, zaczęły się „Akcje”. Musieliśmy nosić opaski z gwiazdą Dawida, krążyły słuchy o utworzeniu getta. Niemcy wydali nakaz, że musimy pracować dla niemieckiej armii, Utworzyliśmy warsztaty – krawiecki, szewski. To był mój szczęśliwy dzień. Zgłosiłem się jako uczeń do znajomego szewca. Po kilku tygodniach opanowałem zawód, i to uratowało mi życie…
W Brzesku zostało utworzone getto. Mój najmłodszy brat Mojsze był bardzo sprytny. Nie był podobny do Żyda: miał blond włosy, bardzo dobrze mówił po polsku. Szmuglował do Krakowskiego getta żywność: kury, gęsi. Miał znajomych wśród polskiej policji, Przekupywał ich, a oni mu pomagali. Co kilka dni zdejmował opaskę i jechał pociągiem do Krakowa z workiem. Raz pojechałem razem z nim, chociaż nie wyglądałem na goja, z tym moim nosem. Również miałem plecak. Byliśmy przed bramą getta w Krakowie kiedy Niemiec nas zobaczył i zaczął za nami biec. Pobiegliśmy do getta. Przy bramie była polska policja. Szybko nas przepuścili, bo znali Mojsze. Udało nam się uciec. Sprzedaliśmy rzeczy i wróciliśmy do domu w Brzesku. Ten mój brat utrzymywał całą rodzinę. Niestety inni ludzie wiedzieli, że zna polską policję, umie się poruszać, więc próbowali jeździć razem z nim. I tak pewnego dnia Niemcy złapali go, gdy przybył z tą grupą do Krakowa, otoczyli dom, w którym mieszkał i go złapali. Nigdy go więcej nie widziałem.
Miałem kuzyna Lezera Landaua. Znał policję i kilku Niemców.

Próbował uwolnić Mojsze, ale mu się nie udało. Przyszedł i powiedział nam, że Mojsze stał pod ścianą z rękami uniesionymi do góry przez całą noc. Niemcy powiedzieli, że wyślą go do Auschwitz. Kiedy Mojsze był jeszcze w więzieniu w Krakowie, przemycił list z prośbą do tych, którzy pozostali, aby zaopiekowali się matką. W końcu został wysłany do Auschwitz i tam zamordowany.

Zrobiło nam się bardzo, bardzo ciężko w getcie w Brzesku. Mojego najstarszego brata zabrano podczas jednej akcji. Uciekał, gonili go, stawiał opór, w końcu zabrano go z żoną. Miałem jeszcze jednego brata w Krakowie i jeszcze jedną siostrę w Krakowie. W Brzesku byłem z żoną, dzieckiem i matką, moją młodszą siostrą i starszą siostrą. Podczas kolejnej akcji zabrano starszą siostrę…
W 1942 roku pojawiły się plotki, że Niemcy chcą uczynić Brzesko „judenrein” (wolnym od Żydów). Ludzie próbowali uciekać, ale getto było otoczone. Mój kuzyn Lezer Landau miał znajomych Niemców, przekupywał ich. Mieszkał w Krakowie, ale działał też w Bochni, niedaleko Brzeska. Tam były duże warsztaty pracujące dla Niemców. Ludzie mieli nadzieję, że getto w Bochni przetrwa. W końcu, ostatniego dnia przed tym, jak Brzesko miało stać się „judenrein”, wysłał nam podpisane przez Niemca zaświadczenie, że możemy opuścić miasto. Wynajęliśmy Polaka z wozem konnym, który zawiózł nas do Bochni – moją matkę, mnie, moją żonę, dziecko i moją młodszą siostrę, która wtedy jeszcze żyła…
Moja siostrze, która mieszkała w Krakowie razem z mężem i 2 dzieci, zginęła razem z rodzina podczas jednej z akcji. Miałem w Krakowie jeszcze jednego brata z żona i 2 dzieci. Byli już w grupie przeznaczonej do wywózki, wtedy mój kuzyn dzięki swoim koneksjom z Niemcami zdołał ich wyciągnąć i przywieźć do Bochni. Pracowałem w getcie w Bochni jako szewc i utrzymywałem cała naszą rodzinę: matkę, żonę z dzieckiem, młodszą siostrą oraz brata z żoną i dwójką dzieci. Tak mieszkaliśmy w Bochni do 1943 roku…
We wrześniu 1943 roku Niemcy wydali nowy rozkaz: wszyscy Żydzi mieli zebrać się na Rynku. Odbyła się selekcja. Matki miały oddać wszystkie dzieci poniżej 14 roku życia. Mój synek nie miał nawet 2 lat, płakał, wołał do mnie, tato, tato. W końcu moja matka wzięła wnuki za ręce i poszła z nimi. Zostałem popchnięty do grupy młodych ludzi. Moja żona, dzieci mojego brata zostały zabrane. Żona nie chciała oddać dziecka, więc poszła z nim. Był czwartek rano. Grupa starszych ludzi, matki z małymi dziećmi, wszyscy, którzy nie mogli pracować, zostali wsadzeni do pociągów. Wysłano ich do Auschwitz…

W piątek rano zostaliśmy sami, młodzi, około 1000 osób. Załadowano nas do bydlęcych wagonów i przywieziono do obozu pracy Szebnia koło Jasła, Z całej naszej rodziny zostało nas tylko czworo: ja, brat (Dawid Chaim), szwagierka (Malka z domu Stern) i siostra (Dwojra Feigel). Byliśmy w tym obozie do listopada 1943. Wtedy ponownie załadowano nas do wagonów i wywieziono do Auschwitz..
Tylko ja przeszedłem selekcję. Wytatuowano mi na przedramieniu numer 160937…


Zbliżali się Rosjanie, znów wsadzono nas do pociągów, podróżowaliśmy 5 dni i nocy, bez jedzenia i wody. Każdego ranka wywożono ciała zmarłych. Przejechaliśmy przez całą Europę Wschodnią, minęliśmy Lipsk i w końcu dotarliśmy do obozu w południowych Niemczech. Wyzwolili nas brytyjscy żołnierze. Nie wróciłem do Polski – wiedziałem, że nikt z mojej rodziny nie przeżył…”