Hirsch Baumgarten (7.01.1861 – 1.01.1938) pochodził z Łęk Dolnych, był synem Lasera i Dwojry Baumgartenów. Najprawdopodobniej przeprowadził się do Borzęcina po tym jak ożenił się z Ryfką Sattler (1857- 4.06.1932). Ryfka była córką Wolfa (Lewka) Sattlera urodzonego w Tymowej około 1809 roku i pochodzącej z Borzęcina Estery (około 1827 – 13.03.1886). W rodzinie Sattlerów było 7 dzieci urodzonych w latach 1849-1865; Ryfka była ich czwartym dzieckiem.
W Status animarum (dosłownie „stan dusz”, spis ludności prowadzony przez miejscową parafię) za 1870 rok znajduje się wpis dotyczący rodziny Sattler, która wtedy mieszkała w Borzęcinie w domu #566.

W latach 1890. ojciec Ryfki, Wolf Sattler, prowadził piekarnię, i zięć wkrótce dołączył się do niego, chociaż zarabiał również naprawiając drobny domowy sprzęt i zegarki. Baumgartenowie mieszkali wtedy razem z teściami.


Państwo Baumgarten mieli 6 dzieci urodzonych w Borzęcinie w latach 1886-1898. Jeden z synów zmarł w wieku jednego roku; z pozostałych 5 dzieci czworo wyemigrowało do USA, dlatego uniknęli Zagłady.
Leiser (ur. 17.12.1886) jako pierwszy z rodziny przybył do Nowego Jorku w 1905 roku, gdzie przybrał imię Louis. Ożenił się ze swoją kuzynką ze Szczepanowic Reizel Sattler. W USA obecnie mieszkają ich liczni potomkowie
Ester (ur. w 1888) w 1909 roku wyszła za mąż za Majera Hellera z Brzeska. Państwo Heller mieli troje urodzonych w Borzęcinie dzieci – Perel (ur. 19.06.1910), Wigdora (ur. 11.01.1914) i Lenę (ur. 1.12.1919). Najpierw do USA wyjechał Majer; w 1927 roku dołączyła do niego Ester razem z dziećmi, ale wcześniej wszystkie dzieci Państwa Heller uczęszczały do szkoły ludowej w Borzęcinie Górnym.



Israel, ur. w 1891, zmarł 15 sierpnia 1892 roku w wyniku zapalenia płuc; pochowany na cmentarzu żydowskim w Brzesku
Debora (ur. 17.09.1893) wyemigrowała do USA w 1913 roku, gdzie wyszła za mąż za Harriego Rothbarta, urodziła 3 dzieci. W USA mieszkają teraz jej liczni potomkowie, w tym 10 prawnuków. Dwie wnuczki Debory, Ruth i Ellen Ball, odwiedziły Brzesko i Borzęcin w październiku 2025 roku i podzieliły się wyjątkowymi zdjęciami, które publikujemy w tym artykule.

Rachel (ur. 18.09.1895) wyemigrowała do USA w 1921 roku, wyszła za mąż za Maksa Ginsberga, urodziła dwoje dzieci, doczekała się wielu wnuków i prawnuków.

Chana (ur. 10.04.1898) wyszła za mąż za Josefa Leibla z Borzęcina. To ta najmłodsza córka jako jedyna pozostała w Polsce, była świadkiem śmierci obojga rodziców, Ryfki w 1932 roku i Herscha w 1938. W rodzinie Josefa i Chany Leibel było 4 dzieci: Hensche (1931), Majer (1933), Samuel Schaja (1937) i Abraham Hirsch (1940). Wszyscy zginęli w latach Zagłady, a ich imiona znajdują się na pomniku w Borzęcinie.




W Borzęcinie nie ma już Żydów, ale przetrwały wspomnienia Debory Baumgarten, dzięki którym możemy zobaczyć jak wyglądało życie w Borzęcinie na początku XX wieku. Oto niewielki fragment rozmowy Debory z wnuczką Ruth, rok 1981:
– Jak daleko sięga twoja pamięć? Czy pamiętasz swoich dziadków?
– Pamiętam dziadka. Miał 95 lat, kiedy zmarł. Byłam na jego pogrzebie.
– Jak się nazywał?
– Wolf Sattler. Był piekarzem. Miał piekarnię. Wypiekał chleb i bułki i co tydzień sprzedawał je na targu. Był wspaniałym człowiekiem. Bardzo go kochałam. Nie pamiętam mojej babci. (Babcia Ester Sattler zmarła 13 marca 1886 roku, zanim Debora się urodziła. A.B.).
– Dziadek mieszkał w waszym domu?
– Tak, mieszkał z nami. A moi rodzice nazywali się Hersch i Rifka. Byli bardzo oddanymi ludźmi. Moja mama kupowała masło, jajka i zanosiła je na targ razem z Mendlem, swoim bratem (chodzi o cotygodniowy wtorkowy targ w Brzesku – A.B.). A mój ojciec był zegarmistrzem, naprawiał parasole, zegarki. Zawsze był zajęty. Był bardzo, bardzo oddanym ojcem. Bardzo go kochałam.
– Grał na jakimś instrumencie?
– Grał na skrzypcach. Mój ojciec grał na skrzypcach. A Louis (Leiser, starszy brat Debory – A.B.) grał na drugich skrzypcach, i jeszcze był taki człowiek, który grał na kontrabasie. Razem grali na weselach, dobrze im za to płacili.
– Mieliście gospodarstwo?
– Mieliśmy ogród, tylko własne warzywa i takie tam.
– A skąd mieliście mleko?
– Mieliśmy krowę, miała na imię Genendele, była taka ładna, żyło jej się lepiej niż niektórym ludziom w naszym domu. Moja mama urządziła dla niej osobny pokój, była bardzo czysta….
– Opowiedz o szkole, do której chodziłaś w Polsce.
– To była szkoła publiczna. Musieliśmy chodzić do szkoły, tak jak tutaj. Kiedy Katolicy mieli lekcje religii, wszyscy Żydzi musieli wychodzić. Nie musieli, ale nie chcieli siedzieć w klasie. Wychodzili na godzinę… Pewnego dnia nauczycielka chciała zobaczyć moją pracę domową. Powiedziałam: „Przepraszam, nie było mnie”. Więc uderzyła mnie linijką po dłoniach. Wróciłam do domu zapłakana. Wtedy moja matka, niech spoczywa w pokoju, poszła do szkoły [porozmawiać z nauczycielką]… Dlaczego mnie uderzyła? Ta obiecała, że nigdy więcej tego nie zrobi. Została później najlepszą przyjaciółką moich rodziców. Przynosiła różne rzeczy, które ojciec naprawiał…

– Mój ojciec był wykształconym człowiekiem. Louis (starszy brat Debory Leiser, wyemigrował z Borzęcina do USA w 1905 roku) przysyłał mu z Ameryki „Forverts”, żydowską gazetę (gazeta w języku jidysz „The Forward” (Forverts) została założona w USA w 1897 roku). Sąsiedzi, nie-Żydzi, przychodzili wieczorami do mojego ojca. Czytał te wiadomości i opowiadał im po polsku, o czym były. To były dobre czasy…

W październiku 2025 roku wnuczki Debory Baumgarten, Ruth i Ellen Ball, przyleciały do Polski z USA, żeby odwiedzić miejsca, z których pochodzili ich przodkowie. Na cmentarzu żydowskim w Brzesku przetrwały nagrobki aż 4 osób z tej rodziny, w tym pradziadka Ruth i Ellen, Hirscha Baumgartena. Po raz pierwszy od czasów wojny nad tymi grobami zabrzmiały słowa modlitwy za zmarłych.



Tu pochowany
Cwi Hirsch Baumgarten
Syn pana Eliezera
Zmarł w pierwszy dzień szwat 5698 [3 stycznia 1938]
Sędziwy człowiek, który zarabiał na życie
Ciężką pracą i wysiłkiem
Niech jego dusza zostanie związana w węźle życia
W Borzęcinie Lucjan Kołodziejski oprowadził siostry Ball po szkole, do której uczęszczała ich babcia, pokazał miejsce, gdzie kiedyś stał dom Baumgartenów. A na pomniku w centrum wsi Ruth i Ellen mogły zobaczyć imiona swoich zamordowanych krewnych. Pamięć trwa.


