26.11.2025 | Redaktor

Rodzina Munz

Urodzony w 1872 roku Wolf Munz był najstarszym dzieckiem mieszkających w Jadownikach Berischa Munza i Reisel Nestelgrun. Wolf został rzeźnikiem; w wieku dwudziestu kilku lat ożenił się z Chaną Hoffer. W latach 1900-1911 urodziła im się piątka dzieci.

Wolfa Munza spotkał  bardzo tragiczny los. Zgodnie ze świadectwem jego przyrodniego brata, Izaka Munza, Wolf został zamordowany w 1911 roku po drodze z Jadownik do Brzeska. Akty zgonu brzeskich Żydów za lata 1911-1915 nie przetrwały,  jednak wzmianka o śmierci Wolfa Munza, „zabity w r.1911”, znajduje się w „Katastrze Majstrów rzemieślniczych z okręgu miasta Brzeska”

Kataster Majstrów rzemieślniczych z okręgu miasta Brzeska. Rzeźnik Wolf Munz otrzymał kartę przemysłową 5 marca 1909 roku. Komentarz w ostatniej kolumnie stwierdza, że Wolf został „zabity w r. 1911” Archiwum Narodowe w Krakowie, sygn. 30/365/14

Trudno sobie wyobrazić tragedię wdowy, która po śmierci męża została sama z piątką dzieci, najmłodsze z których miało zaledwie 3 miesiąca. Nie mamy żadnego zdjęcia Wolfa ani jego żony i dzieci, ale na brzeskim cmentarzu nadal stoi jego nagrobek. We wrześniu 2024 roku jego krewny Rich Mintz zapalił znicz na jego grobie.

Macewa Wolfa Munza na cmentarzu żydowskim w Brzesku.
Zeew Wolf Munz, syn Dova Berischa, zmarł 18 października 1911 w wieku 35 lat.

Tu pogrzebany
Pan Zeew Wolf z pokolenia kohenów Münz
Syn pana Dowa Berisza z pokolenia kohenów Münza
Nagle zszedł ogień …
W połowie jego drogi zaskoczyła go (śmierć)
W wieku 35 lat powrócił do swej ziemi
26 tiszri (5)672 [18.10.1911]. Niech jego dusza będzie związana w węźle życia

Odczytanie hebrajskiej inskrypcji i jej tłumaczenie autorstwa Jolanty Kruszniewskiej

Rich Mintz i Laurie Mintz przy nagrobkach swoich krewnych. Brzesko, 2024 Zdjęcie Krzysztofa Wasyłka
Światło pamięci zapłonęło na grobie Wolfa Munza w 2024 roku, najprawdopodobniej, po raz pierwszy od czasu jego tragicznej śmierci

Chana nigdy nie wyszła powtórnie za maż, sama wychowywała dzieci, Reisel (1901), Sarę Rifkę (Salę, 1904), Rojzę (1906), Lewi Isaaka (Leona, 1909) i Dwojre (Dorę, 1911). Metryki szkolne Leona, Reisel i Sali przetrwały w archiwach szkoły podstawowej #1 w Brzesku; możliwe, że pozostałe dzieci również uczęszczały do brzeskiej szkoły powszechnej, ale mogły też się uczyć w Jadownikach.

Metryka szkolna Lewi Isaaka (Leona) Munza/Hoffera za rok szkolny 1919/20. Archiwum szkoły podstawowej #1 w Brzesku
Metryka szkolna Sary Munz/Hoffer za rok szkolny 1915/16. Archiwum szkoły podstawowej #1 w Brzesku

Najstarsza córka Wolfa i Chany, Reisel, w 1920 roku wyemigrowała do USA, dzięki czemu uniknęła Zagłady. Z pozostałego w Polsce rodzeństwa tylko Dwojra założyła rodzinę: w 1937 roku wyszła za mąż za pochodzącego z Krakowa kuśnierza Juliusza Leona Goldfingera i zamieszkała razem z mężem w rodzinnym domu w Jadownikach, gdzie 17 sierpnia 1940 roku urodził się ich syn Josef Majer. Wszyscy – Chana, czworo jej dzieci, zięć i wnuk –  zostali zamordowani. Ale zanim to nastąpiło, rodzina mieszkała w Jadownikach, aż do połowy lipca 1942 roku.  

Oto jak wspominał w 1965 roku dom Munzów jego przyrodni brat Isidor (Izak): „O ile pamiętam, jego posesja składała się z murowanego budynku, w którym mieścił się sklep mięsny, sklep spożywczy lub wielobranżowy, który był oddzielony od sklepu mięsnego, trzy pokoje za sklepem i szopę z tyłu. Był to budynek parterowy. Działka miała wymiary około 18 na 45 metrów, znajdowała się po północno-wschodniej stronie głównej drogi prowadzącej z Jadownik do Brzeska.”

Jadowniki, rok 1967. Po lewej stronie drogi, przed drewnianym domem, widoczne jest miejsce, gdzie kiedyś stał dom, w którym mieszkała rodzina Munz. Zdjęcie z Kroniki Jadownik, pisanej przez Karola Bernackiego, w posiadaniu Towarzystwa Miłośników Ziemi Jadownickiej.

Kilka lat temu Sabina Jakubowska spisała wspomnienia dotyczące tej rodziny: „Przed wojną, gdy mieszkałam jeszcze u rodziców, mieliśmy sąsiadów Żydów. W małym drewnianym domku mieszkała Chana, a razem z nią jej dzieci: Lajbel, Rózia, Surka, Dorka. Jedna z tych córek Chany, chyba Dorka, miała niepełnosprawnego synka o imieniu Josiu, a jego ojciec zwał się Idek. To była bardzo dobra, porządna rodzina, tylko Rózia przyprawiała matkę o rozpacz, bo za swoich młodych lat lubiła bardzo wymykać się na ogniska do kolegów i koleżanek chrześcijan, gdzie jadła wiejską kiełbasę i paliła papierosy. Wszyscy oni zginęli w czasie wojny” (Ze wspomnień Zofii Stec, 1929-2019, zapisanych w 2014)

„Chana była bardzo miła. Przychodziła do nas po mleko, brała od mamy mleko w takich bańkach, zakładała je na plecy i handlowała tym mlekiem w Brzesku na rynku. Bardzo się lubiły z moją mamą.

Pamiętam, gdy Niemcy zbierali wszystkich Żydów do getta w Brzesku, to zabrali też Chanę i jej rodzinę…

Z Brzeska Niemcy wywozili Żydów do Tarnowa. Tyle było ludzi, że brakło samochodów i miejsca w pociągu, więc wieźli ich też furmankami. Chana jechała na wozie. Pod Zbylitowską Górą chciała uciec. Zeskoczyła z tego wozu prosto do rowu, a Niemcy nie czekali na nic, tylko ją od razu zastrzelili. I pewnie tam gdzieś jest pochowana. Wiem to wszystko od mojego brata Gustka, który musiał wtedy robić za woźnicę tej furmanki i widział to wydarzenie. Zaraz gdy wrócił, to powiedział nam, że Chana już nie żyje i od razu wiedzieliśmy, co się z nią stało” (ze wspomnień Marii Małek, ur. w 1933, zapisanych w 2021)

W krakowskim archiwum przetrwały pocztówki wysłane przez Dwojrę (Dorę) Goldfinger z domu Munz i jej męża do Rojzy Munz w lutym-marcu 1942 roku, kiedy rodzina jeszcze nie mogła przypuszczać, co ich czeka za kilka miesięcy.

Rojza najprawdopodobniej próbowała handlować w Krakowie, co było Żydom zabroniono. Została złapana i osądzona na 9 miesięcy więzienia za paserstwo. 6 stycznia 1942 roku trafiła do więzienia w Tarnowie, gdzie miała odbyć ostatnie 3 miesiąca kary. Zanim ją zwolniono, otrzymywała listy i paczki od rodziny z Jadownik Zachowało się aż 8 kartek wysłanych przez jej siostrę Dorę i szwagra Idka w lutym-marcu 1942 roku.

Krakowskie archiwum, Niemiecki Zakład Karny w Tarnowie, sygn. 29/479/48
Roza Muntz, z Jadownik, córka Wolfa i Anny z domu Hofer, osądzona za paserstwo, ma odbyć karę więzienia w Tarnowie od 6 stycznia do 6 kwietnia 1942 roku.

Bardzo trudno jest czytać te kartki – takie opisy życia codziennego: brat Leon znów się zakochał, a siostrzeniec Josiu już mówi i tęsknie za ciocią… Wiosną 1942 roku brzeskie getto zostało zamknięte, ale Żydzi mieszkający w wioskach powiatu brzeskiego mogli zostać w swoich domach jeszcze do połowy lipca.

„Dnia 23/II 1942

Koch. Ruziu
Z wielka niecierpliwością oczekujemy listu od Ciebie… Tu jest wszystko po staremu z ta tylko różnicą, że Leon się po raz wtóry zakochał, bo p. Giza sobie też zmieniła na kilku innych. Więc Leon niedługo myśląc poszukał sobie i to w Jadownikach koło mostu, ja myślę, że ją znasz, to jest jedna z tych co mieszkają w tym zielonym domu…

Kochana Ruziu, co tam wszystko, najważniejszy jest Josiu, słodki nad życie, mówi wszystko bez trudu ten bąk…”

Pocztówka wysłana do Rojzy Munz z Jadownik 23 lutego 1942 roku,
Krakowskie archiwum, Niemiecki Zakład Karny w Tarnowie, sygn. 29/479/48
Zaświadczenie o wizycie Sali Munz z Jadownik u siostry Rojzy w więzieniu w Tarnowie w dniu 27 lutego 1942 roku.
Krakowskie archiwum, Niemiecki Zakład Karny w Tarnowie, sygn. 29/479/48

„Dnia 24/III 1942

Kochana Róziu,

Już jest 24 a jeszcze od Ciebie niema żadnego listu, na który czekamy z wielką niecierpliwością. W tych dniach ktoś będzie u Ciebie na widzeniu. U nas wszystko po staremu, roboty nie brak, bo to przed świętami, ja wczoraj prałam bieliznę i już prawie sucha bo są  piękne dnie. Josiu 2 dni chodził po polu to już opalony, a do domu nie chce w ogóle wejść, a dzisiaj tu jest wiatr to nie wychodzi, to cały dzień płacze… Napisze Ci wiadomość co Cię zaskoczy, że Józka Golonka umarła i pochowali ją w ślubnej sukni i welonie, no i jeszcze było kilka innych pogrzebów, m.in. Mrówki Franka żona umarła, reszta to Cię nie interesuje, bo już starsi udzie. No a teraz się bardzo głowimy jak ty przyjedziesz. Musisz prosić o przepustkę, bo bez przepustki nie wolno z miasta wyruszać. W każdym razie ktoś po Ciebie pojedzie. Kilka dni nas dzieli, a już będziesz miała spokój. Pozdrawiamy Cię wszyscy. Dora, Josiu Cię całuje.”

Pocztówka wysłana do Rojzy Munz z Jadownik 24 marca 1942 roku.
Krakowskie archiwum, Niemiecki Zakład Karny w Tarnowie, sygn. 29/479/48

To była ostatnia kartka. 5 kwietnia 1942 roku Rojzę zwolniono z więzienia. A 15 lipca zostało wydane rozporządzenie, zgodnie z którym wszyscy musieli w ciągu kilku dni, „z końcowym terminem do soboty, wyprowadzić się ze wsi do Brzeska, przy czym wolno im zabrać tylko ręczny pakunek”, a „Żydzi napotkani na terenie którejkolwiek gromady po powyższym terminie muszą liczyć się z kara śmierci”.

Rozporządzenie od 15 lipca 1942 roku. Zdjęcie z archiwum Bernackiego, przekazane do brzeskiej biblioteki.

Chana, jej dzieci Rojza, Leon, Sara i  Dora, zięć Idek i 2-letni wnuk Józio zostali zamordowani. Nie mamy ich zdjęć – pozostały tylko te kartki i garść wspomnień.  Jedyna ocalała siostra, Reisel, przyjeżdżała po wojnie do Polski, mając nadzieję, że uda jej się znaleźć kogoś z rodzeństwa. Kiedy zrozumiała, że nikt nie przeżył, adoptowała chłopca, który był  łudząco podobny do jej zamordowanego brata.

15 września 2024 roku, podczas Apelu Pamięci na cmentarzu żydowskim w Brzesku, żyjący krewni rodziny Munz, Rich Mintz i jego siostra Laurie Mintz, odczytali imiona zamordowanych.

Niech będzie błogosławiona pamięć wszystkich ofiar Holokaustu.

Rich Mintz i Laurie Mintz odczytują imiona swoich zamordowanych krewnych podczas Apelu Pamięci 15 września 2024 roku. Zdjęcie Krzysztofa Wasyłka.

© Anna Brzyska, 2025